Wspomnienie

Spotykaliśmy Go kilkukrotnie, po obydwu stronach Tatr. Ostatni raz we wrześniu. Z autobusu relacji Zakopane-Poprad w Tatrzańskiej Jaworzynie wysiadło całkiem sporo osób, głównie młodych, nierzadko dumnie eksponujących różnoraki sprzęt. Prócz rodaków, objawili się i Słowacy, którzy przyjechali autobusem od strony Smokovców. Jak na Dolinę Jaworową naprawdę niezła gromadka – wręcz szok. Już wysiadając, prawie wpadliśmy właśnie na Niego, po czym ruszyliśmy dziarsko w stronę doliny. Choć wyprzedzaliśmy część osób, to nie podejmowaliśmy pościgu za tymi, którzy byli z samego przodu – postanowiliśmy być wierni swojemu tempu. Po jakimś czasie minął nas On, który początkowo był na samym końcu. Wszystko, co ze sobą miał, mieściło się w maleńkim plecaku. Po kilku chwilach widzieliśmy, jak sprawnie wyprzedza wszystkich po kolei. Nie mieliśmy wątpliwości, że harpagany z przodu też nie będą mieć z Nim szans.

Władysław Cywiński zginął miesiąc później, w swoich Górach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s