Kupy w Chochołowskiej

Tego dnia zaskoczeń było niemało – darmowy parking u wejścia do Doliny Chochołowskiej (te bliżej szosy działały) czy zamknięta budka biletowa (pilnowana skutecznie nawet w Wigilię po południu). Cóż, takie cuda na Podtatrzu zdarzają się chyba tylko w największe święta kościelne.

W bardzo dobrych nastrojach ruszyliśmy więc we trójkę, by cieszyć oczy wiosną na dole i widokiem ośnieżonych szczytów przed nami.

Ruch tężał powoli, jak na Chochołowską było nawet jeszcze trochę pustawo (większość turystów miała się tam pojawić dopiero za kilka godzin, po najobfitszym śniadaniu w roku). Sielanka cudownej, jasnej wiosny została zaburzona czymś, co odebraliśmy jako mocno nieestetyczne. Podobne w kategorii wątpliwego piękna do licznych psich kup, które wiosną wyłaniają się spod śniegu na miejskich chodnikach i trawnikach…

Nie widać zbyt dokładnie? To proszę:

Dosłownie co chwilę, i po lewej, i po prawej stronie drogi biegnącej przez dolinę, w rowach lub tuż za nimi leżały końskie odchody.Wyglądało to trochę, jakby całe worki kup były wysypywane na bok, gdy przyszedł na to odpowiedni (lub konieczny) dla powożącego czas.

Uwierzcie, wygląda to mało romantycznie. I nie wydaje mi się, że sprzątanie końskich kup przez fiakrów powinno polegać na tym, że są one jedynie usuwane z asfaltu czy też utwardzonej drogi i wysypywane tuż obok… Koń to zwierzę, ale jak się zdaje nie żyjące w lesie, nikt mi więc nie wmówi, że jego odchody, do tego w jakichś patologicznie dużych ilościach, to całkowicie naturalna część tatrzańskiego krajobrazu. Jak do tego dodamy jeszcze (inne) „pamiątki” po kuligach, które – jak się zdaje – licznie odbywają się tu w sezonie zimowym, to mamy dno Chochołowskiej udekorowane końskim łajnem i resztkami tzw. pochodni.

Owych kijów z nadpalonymi końcami także jest naprawdę dużo. Ciekawe, czy na wyrzucanie ich z pojazdu zaprzęgniętego w konie wpadają uczestnicy wesołej imprezy czy zachęcają do tego sami gospodarze miejsca, czyli fiakrzy. Trzeba wiedzieć, że „kuligi” odbywają się nawet wtedy, gdy śniegu nie ma. Parę lat temu mieliśmy okazję przemierzać Chochołowską o zmroku, w jakiś poświąteczny, grudniowy dzień. Zaskoczyła nas ilość „zakrapianych” ognisk u wylotu doliny oraz dorożki, które kończyły tego dnia pracę dla licznych grup. Pozostałości po pochodniach  towarzyszyły nam przez większość wędrówki do schroniska.

Najbardziej smuci mnie to, że powyższe obrazki jedynie dopełniają ponurego obrazu, który mam w umyśle, gdy chodzi o opiekę gospodarzy miejsca (czyli Wspólnoty Leśnej Uprawnionych Ośmiu Wsi w Witowie) nad eksploatowaną gospodarczo częścią Doliny Chochołowskiej.

W kontekście maleńkich krokusów była już kiedyś o tym mowa. A to również wierzchołek góry lodowej. Może kiedyś napiszemy o zmianach w krajobrazie Siwej Polany, która – póki co powoli – ale skutecznie i od wielu lat jest zabudowywana, rozjechanych przez ciężki sprzęt dolinach (choćby Starorobociańskiej, której zaczęliśmy unikać, bo okresami była praktycznie nie do przejścia dla piechura) czy intensywnej gospodarce leśnej. Uwierzcie, tutaj przy wycince pracuje się nawet w Wigilię po południu…

Busy w Zakopanem

Bardzo dobrze pamiętam czasy, gdy wróciwszy ze szlaku, lądowaliśmy z ojcem i bratem na bardzo zatłoczonym w sezonie letnim dworcu PKS w Zakopanem, by tam próbować wsiąść do autobusu jadącego do Bukowiny, gdzie mieszkaliśmy na kwaterze. Rzecz jasna, w owym czasie (a było to w latach 90-tych ubiegłego wieku) busy już kursowały, ale obsługiwały przede wszystkim trasy atrakcyjne dla turystów, PKS zaś nie nadążał.

Czytaj dalej „Busy w Zakopanem”

Podtatrzańskie krajobrazy (Inne Podtatrze, część kolejna)

Mimo iż z Podhala i okolic zima tak łatwo w tym roku nie chce ustąpić, u nas włączyło się już myślenie wiosenne. Dlatego będzie coś zarówno dla tych, którzy lubią widoki na Tatry, jak i tych, którzy szukają doznań etnograficznych (i/lub artystycznych). Czasem – być może – warto pojechać gdzieś nieco dłuższą drogą, skręcić tam, gdzie nigdy się nie było, spróbować czegoś innego – choćby zupełnie innej, pieszej wycieczki z widokiem na Tatry…

Czytaj dalej „Podtatrzańskie krajobrazy (Inne Podtatrze, część kolejna)”

Inne Podtatrze (zimowo)

Tak jak Zakopane nie jest równoznaczne z górami, tak i Podhale, ani tym bardziej Podtatrze, nie oznacza jedynie Zakopanego właśnie. Jakkolwiek wiedza większości turystów ogranicza się do znajomości tzw. „zimowej stolicy” naszego pięknego kraju. Może to i dobrze. Tam tłoczno, ciasno i hałaśliwie, a gdzie indziej cisza i spokój. Podtatrze jest piękne, czasami baśniowe, czasem trochę groteskowe, ale przede wszystkim bardzo, ale to bardzo malownicze.

Czytaj dalej „Inne Podtatrze (zimowo)”

Wozy vs. meleksy a ochrona przyrody, czyli czym do Morskiego Oka

Nie jestem wojującym ekologiem, podobnie jednak jak – zdaje się – sporo ludzi, obserwuję dyskusję wokół „koni z Morskiego Oka”. Czytam, słucham, nie muszę nawet specjalnie szukać – temat jest łatwo dostępny, popularny i wzbudza emocje. Zasadniczo większość ludzi zgadza się co do tego, że konie nie powinny być męczone, wszak nikt normalny nie czerpie przyjemności z tego, że inna żywa istota cierpi. Sama jednak definicja tego, co koniom sprawia trudność i ból, różni się w zależności od tego, kto ją prezentuje. Podobnie jak problem, co dalej z końmi, jeśli wozy rzeczywiście znikną oraz co zamiast (meleksy?) – wozacy swoje, ekolodzy swoje, park swoje.

Czytaj dalej „Wozy vs. meleksy a ochrona przyrody, czyli czym do Morskiego Oka”

Inne Podtatrze

Nie zawsze trzeba chodzić wysoko, by obcować z pięknem potężnym. Nie zawsze trzeba szukać daleko, by odnajdywać najprawdziwszą magię. Mylą się więc ci, którzy przeklinają Podtatrze jako sam plastik i kicz, bo utożsamiają tę krainę z „zimową stolicą Polski” (i – dzięki Bogu i Krakusom – NIEDOSZŁYM współgospodarzem olimpiady). Mylą się nawet Ci, którzy w ten sposób podsumowują samo Zakopane – jakkolwiek w tym drugim przypadku potrzeba o wiele więcej wysiłku i dobrej woli.

Czytaj dalej „Inne Podtatrze”

Rozkład jazdy Palenica Białczańska – Zakopane…

… to sprawa dość ciekawa zwłaszcza, gdy go porównamy z rozkładem jazdy w przeciwnym kierunku (dla mniej wtajemniczonych dodam, że chodzi również o busy, które – zwłaszcza w sezonie – chętnie nadużywają tabliczki informującej o tym, że obsługują linię „Zakopane-Morskie Oko”).

Czytaj dalej „Rozkład jazdy Palenica Białczańska – Zakopane…”