Parę słów o kilku czeskich kempingach (cz. 2)

Kolejna, bardzo świeża porcja danych o czeskich kempingach. Wszystkie były odwiedzone w lipcu bieżącego roku podczas wędrówek po Górach Łużyckich oraz Czeskim Raju.

Uwaga: pierwszy wpis o kempingach w Czechach oraz na Słowacji TUTAJ

 TJ Sokol Heřmanice – chatová a stanová osada (Heřmanice v Podještědí). Rozbijaliśmy namiot w części „pod Kamenným vrchem”. Choć była sobota, na kempingu prócz nas nocowały tylko dwie osoby wynajmujące domek. Recepcja znajduje się w gospodzie przy drodze (tutaj na zdjęciu). Tak naprawdę łatwiej trafić do samej restauracji niż na kemping, który znajduje się po przeciwnej stronie drogi, w głębi. Kemping wyglądał na mocno uśpiony, a infrastruktura – na nieco zdezelowaną, ale było na nim zasadniczo wszystko, czego potrzeba. Teren jest pochyły, bo to zbocze góry. Nie rzuciło nam się w oczy żadne miejsce wybitnie przyjazne pod rozbijanie namiotów, ale dzięki temu, że domki były puste, rozbiliśmy się na jednej z bardziej płaskich przestrzeni pomiędzy dwoma z nich. Ceny są niskie, jedzenie w gospodzie w porządku, miejscowość zaciszna i bezpieczna.

Widok na Ještěd z kempingu w Heřmanicach.

Autokemp Jablonné v Podještědí – kemping znajduje się przy niewielkim zalewie, z którego w upalne dni chętnie korzystają zarówno okoliczni mieszkańcy, jak i goście. Osobny teren dla domków kempingowych, osobny dla namiotów i karawanów. Płasko i tanio. Gospoda na terenie kempu w niedzielę była otwarta do 22.00. Oprócz nas na polu namiotowym był jeden mały karawan i jeden namiot. Jedyną, dość hałaśliwą wadą, jest położenie przy ruchliwej szosie. Poza tym – naprawdę bardzo przyzwoicie.

Autocamp Sedmihorky, Czeski Raj – potężny kemping reklamujący się tym, że wygrywa różnorakie rankingi, m.in. na najlepszy kemping dla rodzin z dziećmi (posiada cykliczny, tygodniowy program dla dzieci – np. poniedziałek – spotkanie z sokolnikiem). Na jego terenie, prócz domków kempingowych (podejrzewam, że w sezonie konieczna jest rezerwacja), osobnych terenów pod karawany i namioty, znajduje się kilka knajpek, zalew, dodatkowe atrakcje (np. minigolf czy głazy z lubością wykorzystywane przez dzieci do wspinania się). Warto również odnaleźć zabytkowy dąb – robi wrażenie. Kemping wydaje się być bardzo popularny. Ceny nie są wygórowane, choć warto być przygotowanym na dodatkowe 20 koron za prysznic (automaty). Trudno tu również mówić o nadmiarze zaplecza sanitarnego, jakkolwiek trzeba przyznać, że w kolejce do pryszniców żeśmy nie stali (z toaletami już niekoniecznie było tak wesoło). Na kempingu jest tłoczno. Gdy zobaczyliśmy, gdzie prawdopodobnie przyjdzie nam się rozbijać, sami byliśmy rozbici – namiot przy namiocie, samochody, hałas…

Na szczęście okazało się, że jest tutaj i coś dla nas – a poinformowała nas o tym pani w recepcji. Otóż wydzielono osobny, odseparowany od reszty kempu laskiem, teren pod namioty, na który nie można wjeżdżać samochodami (nie wolno też palić ognisk). Łąka (o urokliwej nazwie „Romantika”) jest potężna, nieco na uboczu, z widokiem na zamek Valdštejn. Posiada nawet własne mini zaplecze sanitarne (wychodki i kran z wodą). Dla ludzi lubiących spokój – idealne.

„Louka romantika” na kempingu Sedmihorky.

Autocamp Jinolice, Czeski Raj – duży teren przy dwóch stawach na wschód od Prachowskich Skał. O dziwo połączenie wody i gór nie musi przybierać form tak „ekstremalnych”, jak w naszym kraju, gdzie kojarzy się zbyt często z całonocnymi imprezami i specyficznym towarzystwem. Tutaj na kempingu królowały – podobnie jak i w Sedmihorkach – rodziny. Teren sprawia nieco chaotyczne wrażenie – nim odnaleźliśmy recepcję, minęła chwila. Zatrzymaliśmy się na południowym brzegu Oborskiego stawu (na naszej mapie z 2013 roku ta część kempingu nazywa się „Čarodějka”). Zaplecze sanitarne nie powala (mało pryszniców, automaty na 10 koron; toalety w innym miejscu). Wszędzie mnóstwo mniejszych i większych knajpek i budek z jedzeniem, a także sklepik spożywczy. Wieczorem nad stawem moderowano zabawy dla dzieci. Ceny normalne dla tego typu kempingów.

Fragment autokempingu Jinolice.

Zarówno w Sedmihorkach, jak i Jinolicach należało zapłacić kaucję za znaczek przywieszany na namiocie. Gdy planujemy więc rano opuszczać kemping, warto upewnić się, od której czynna jest recepcja, tak byśmy odzyskali pieniądze. Zazwyczaj nie ma z tym problemu – recepcje czynne są nawet od godziny 6.00. Obydwa opisane kempingi w Czeskim Raju znajdują się w bezpośredniej bliskości atrakcyjnych szlaków turystycznych, a także stosunkowo niedaleko przystanków kolejowych i autobusowych. Na wszystkich wyżej opisanych kempingach nocujący to przede wszystkim Czesi; jest również trochę Niemców i Holendrów, jest więc absolutną nieprawdą, że nasi rodacy są wszędzie;)

P.S. Aktualne cenniki łatwo znaleźć na stronach internetowych kempingów. Za noc dwóch osób w niewielkim namiocie warto zarezerwować sobie ok. 200 koron, jakkolwiek równie dobrze może to być 150 koron lub ponad 200; do tego czasami trzeba jeszcze doliczyć koszt ewentualnego prysznica.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s