Są zjawiska, które są piękne w swej niejednoznaczności.
Czytaj dalej „Usłyszeć Morskie Oko i Czarny Staw (woda w górach, cz. 5)”
Są zjawiska, które są piękne w swej niejednoznaczności.
Czytaj dalej „Usłyszeć Morskie Oko i Czarny Staw (woda w górach, cz. 5)”
Co można zobaczyć jesienią przez okno? Ano, np. Krywań w otoczeniu pelargonii..
Są takie wzniesienia, które – czy to obiektywnie, czy w porównaniu z bliskimi sąsiadami – nie są bardzo wysokie, ale za to posiadają inną zaletę. Jest nią spektakularna widokowość. Góry tego typu można znaleźć wszędzie – od nizin, poprzez pogórza, po pasma prawdziwie górskie. Bardzo często podejście na nie nie wymaga wielkiego wysiłku, za to obserwowana panorama może naprawdę zaprzeć dech w piersiach. Jako że mamy jesień, a jesienią – o ile jest pogoda – widać dużo więcej i o wiele wyraźniej, jest to dobry moment na przekazanie kilku propozycji w tym zakresie.
Przedziwna póki co jest jesień w tym roku – przynajmniej na Podtatrzu. Mało wciąż kolorów (choć pewnie i te nadejdą). Wysoko w górach nie da się oszukać kontrastu rudych trawek i nieba, niżej jednak o nadchodzącej zmianie świadczy chyba tylko jarzębina oraz…
Na początku tej miłości i uwielbienia był… Zawrat, z którego w pewnym momencie zobaczyłam Krywań.
Zakończenie tatrzańsko-jesiennego tryptyku – wspomnienie z klasycznej i na szczęście wciąż niezbyt popularnej wśród naszych rodaków wycieczki wzdłuż grzbietu Tatr Bielskich. Oślepiająca biel skał i widoki na Tatry Wysokie (między innymi).
Jesień w Zachodnich to mistyka, ale również intensywny błękit, żywe złoto i…
Złota jesień powoli się kończy. Jaka była w tym roku? Oto kilka migawek z Tatr.
Tak właśnie niedawno zwerbalizowałam sedno problemu aktualnego charakteru turystyki tatrzańskiej. Choć z całą pewnością nie jest to coś przynależne jedynie turystyce w Tatrach, to na naszym polskim podwórku właśnie tutaj można to zaobserwować najdosadniej… Dlaczego? Wielu ludzi jest wyznawcami tego co „naj”. W tym przypadku może chodzić o „najwyższe” lub „najtrudniejsze”. I to wystarczy. To będzie napędzać ruch turystyczny, bo przecież piekielnie trudno znaleźć wśród osób chodzących po Tatrach tych, którzy nie byli na najwyższym szczycie w okolicy lub nie marzą o jego zdobyciu. Ciekawe, że mimo wszystko horyzont większości z polskich turystów ogranicza się do terenu gór znajdującego się po naszej stronie granicy (i całe szczęście…).
Nie jestem wojującym ekologiem, podobnie jednak jak – zdaje się – sporo ludzi, obserwuję dyskusję wokół „koni z Morskiego Oka”. Czytam, słucham, nie muszę nawet specjalnie szukać – temat jest łatwo dostępny, popularny i wzbudza emocje. Zasadniczo większość ludzi zgadza się co do tego, że konie nie powinny być męczone, wszak nikt normalny nie czerpie przyjemności z tego, że inna żywa istota cierpi. Sama jednak definicja tego, co koniom sprawia trudność i ból, różni się w zależności od tego, kto ją prezentuje. Podobnie jak problem, co dalej z końmi, jeśli wozy rzeczywiście znikną oraz co zamiast (meleksy?) – wozacy swoje, ekolodzy swoje, park swoje.
Czytaj dalej „Wozy vs. meleksy a ochrona przyrody, czyli czym do Morskiego Oka”