Jako, że do Tatr nam tęskno najbardziej, zdecydowaliśmy się na wpis z linkiem do tworzonego przez nas (zasadniczo na swoje potrzeby, ale czemu by się nie podzielić?..) „atlasu” tatrzańskich kwiatów.
Kategoria: relacje i obrazki
Zielone Bieszczady, cudowne miejsca pod słońcem i …
Będzie przede wszystkim o tym, jak życie pisze własne scenariusze, o cudownych schroniskach bieszczadzkich oraz dobrych ludziach.
Czytaj dalej „Zielone Bieszczady, cudowne miejsca pod słońcem i …”
Beskid Niski całkiem bliski
Czyli o Zawadce Rymanowskiej, szadzi na Cergowej i zwycięskiej próbie ujrzenia nagrobka Amalii.
Krokusowy zawrót głowy (dokładniej)
Ano, by sobie nieco horyzonty rozszerzyć, ruszyłyśmy z rabczańskiej Plasówki czerwonym szlakiem rowerowym (mającym się odłączyć od pieszego niebieskiego), którego nie było lub – uczciwiej – istniał na mapie oraz na bodajże dwóch drzewach po drodze. Grzbiecik z mapy zgadzał się z tym, co rzeczywiście było, więc bez większych problemów w odpowiednią polną drogę żeśmy trafiły. Potwierdziło się również, że zamiast czerwonego rowerowego aktualnie istnieje zielony narciarski. W sumie, czemu nie?
Krokusowy zawrót głowy
Są, są! Na gorczańskich łąkach i polanach kwitną krokusy.

Ostatni akord (jeśli o gorczańskie krokusy chodzi), czyli kwitnienie na Hali Długiej dopiero się zaczyna, więc za tydzień około (jeśli temperatury i nasłonecznienie się utrzyma) powinno być tam fioletowo.
Zdjęcia z ostatniego weekendu wkrótce. Będzie również o głupocie stosowanej, czyli wypalaniu traw oraz quadach i motocrossowcach w rejonie Gorczańskiego Parku Narodowego…
Ta zima kiedyś musi minąć…
… co nie znaczy, że się nie podobała, jakkolwiek fakt jest faktem.
Dlatego – w oczekiwaniu na wiosnę (oraz w związku z przestojem w publikacji naszych najnowszych „wypocin”) – proponujemy klasyczną rundkę z krokusami w rolach głównych: klik i klik.
Zdjęcia są z lat zeszłych. Czy w tym roku nam się uda dopaść (taką) wiosnę w górach, nie wiadomo. Jeśli – to na pewno coś się na blogu pojawi.

W Gorcach…
Zdjęcia gorczańskie były robione 30 marca, tatrzańskie zaś 11 kwietnia (2008 roku). Jakkolwiek pamiętać należy, że o regułę jakowąś i matematyczne wyliczenia w tej materii naprawdę trudno (ale to również – naszym zdaniem – jest piękne).
Wszystkim „polującym” na krokusy życzymy więc powodzenia!
Z nieba
Trochę nam zeszło (chcąc-nie-chcąc), choć z Beskidu już dawno wrócili, ale w końcu wrzucamy widoki z wysokości (m.in. na Tatry, Wyspowy, Babią Górę i …Kraków).

Tatry widziane z innych gór
Jako że od jakiegoś czasu, z różnych powodów, w Tatry jeździmy mniej, prócz odkrywania wciąż nowych terenów, bawimy się również w poszukiwanie atrakcyjnych i/lub zaskakujących panoram Tatr.
O busiarzach, zakopiance i ogólnym zdziczeniu obyczajów pod polskimi Tatrami
Gdy studiowałam w Krakowie, najczęściej jeździłam w Tatry. Moje ukochane góry były wtedy na wyciągnięcie ręki. Kilku- lub jednodniowe wypady (samotne bądź z przyjaciółką, rzadziej w większym gronie), także na stronę słowacką, na zawsze wyryły się w mojej pamięci. Z perspektywy czasu jednak nie jestem pewna, czy człowiek był młodszy i bardziej odporny na tzw. przeciwności losu, czy faktycznie z roku na rok pod Tatrami dzieje się tylko gorzej i każdy nasz wyjazd w tamte strony jest dobrze przemyślany, choćby od tej strony, by zminimalizować konieczność korzystania z tzw. usług kierowców zakopiańskich busów.
Czytaj dalej „O busiarzach, zakopiance i ogólnym zdziczeniu obyczajów pod polskimi Tatrami”
o Beskidzie Śląskim (nie tylko) pozytywnie
Jeżdżąc ostatnimi czasy dość często w Worek Raczański czy inne zakątki Beskidu Żywieckiego, oglądaliśmy w oddali Beskid Śląski, mówiąc: trzeba będzie kiedyś tam się wybrać. Z jednej strony były więc plany, z drugiej obawy, czy też wręcz niechęć. Oboje byliśmy już kiedyś w tych górach i oboje zapamiętaliśmy je jako nadzwyczaj monotonne, z ciemnymi świerczynami i niemalże pozbawione widoków.