Izery, nasza miłość (gdzie pojechać jesienią w góry, cz. IV)

Niech będzie jeszcze w jesiennym cyklu, bo zasługują na to bardzo. Góry Izerskie zaczarowały nas jakiś czas temu. I są piękne o każdej porze roku – zarówno, gdy toną w morzu czarnych jagód, jak i wtedy, gdy stają się Mekką biegaczy narciarskich. Dziś jednak będzie o tym, dlaczego jesienią są „bardziej”.

Czytaj dalej „Izery, nasza miłość (gdzie pojechać jesienią w góry, cz. IV)”

Gdzie (i dlaczego) pojechać jesienią w góry?… cz. III Karkonosze

Skoro w Sudety zawędrowaliśmy w niedawnym wpisie, to czas chyba oddać honory – jakby nie było – najsłynniejszemu i najpopularniejszemu pasmu tamtej części Polski, czyli Karkonoszom. Większość szlaków jest nieustannie zatłoczonych od maja poprzez wakacje aż po wrzesień, październik. Ze względu na popularne wyciągi i trasy narciarskie oraz wiele dość łatwo dostępnych – nawet przy złej pogodzie – schronisk, Karkonosze zimą również bywają pełne ludzi (rzecz jasna prócz dni, gdy widać niewiele albo nic, a wiatr nie daje iść po grzbiecie; tych jest tam co roku nie mało). Ze względu na swój graniczny i trójkulturowy charakter góry te standardowo rozbrzmiewają dwoma językami słowiańskimi oraz jednym wybitnie germańskim. Przy odrobinie szczęścia można jednak odkryć puste oblicze Karkonoszy właśnie jesienią, zwłaszcza poza weekendami.

Czytaj dalej „Gdzie (i dlaczego) pojechać jesienią w góry?… cz. III Karkonosze”

Gdzie (i dlaczego) pojechać jesienią w góry?… cz. II – Rudawy Janowickie

Czyli „a teraz coś z zupełnie innej beczki” 🙂

Rudawy Janowickie charakteryzują się tym, że albo ktoś o nich nie wie/nie był w nich, albo jest w nich zakochany. Innej opcji chyba nie ma. W pewnym sensie zagubione gdzieś między Karkonoszami a Kotliną Jeleniogórską widoczne są z wielu miejsc, łatwo rozpoznawalne natomiast dzięki swoim najsłynniejszym wierzchołkom, czyli najwyższym szczytom grupy wzniesień zwanych Górami Sokolimi – bliźniaczym: Sokolikowi i Krzyżnej Górze (zwanymi skrótowo po prostu Sokolikami).

Czytaj dalej „Gdzie (i dlaczego) pojechać jesienią w góry?… cz. II – Rudawy Janowickie”

Gdzie (i dlaczego) pojechać jesienią w góry?… cz. I. Tatry Wysokie i Bielskie

Jesień może być „złota, polska”, ale nie musi. Nie oznacza to jednak, że tylko tam gdzie ciepłymi barwami „płoną” lasy może być pięknie i malowniczo. Dlatego podamy kilka propozycji wyjazdowych innych niż wspomniane w poprzednim wpisie – najbardziej chyba znane z jesiennych pejzaży – Bieszczady, Beskid Niski, czy Tatry Zachodnie (tu akurat buczyny nie ma, ale wierchy robią się prawdziwie czerwone). O najważniejszych zaletach jesieni już było, więc teraz będzie więcej o specyfice konkretnych pasm.

Czytaj dalej „Gdzie (i dlaczego) pojechać jesienią w góry?… cz. I. Tatry Wysokie i Bielskie”

Jesień. Wyjechać_

A czemu zamiast latem, nie wziąć urlopu właśnie jesienią?.. Fakt, pogoda może być skrajnie różna, bo od słonecznych kilkunastu stopni, poprzez mgły i słoty, po śnieg, mróz i zamieć, ale chyba nikogo, kto choć raz widział jesienne morze mgieł, żółte liście pokryte szronem, czy poczuł zapach październikowych Tatr, nie trzeba przekonywać, że ta pora roku może stać się ulubioną.

Czytaj dalej „Jesień. Wyjechać_”

o Beskidzie Śląskim (nie tylko) pozytywnie

Jeżdżąc ostatnimi czasy dość często w Worek Raczański czy inne zakątki Beskidu Żywieckiego, oglądaliśmy w oddali Beskid Śląski, mówiąc: trzeba będzie kiedyś tam się wybrać. Z jednej strony były więc plany, z drugiej obawy, czy też wręcz niechęć. Oboje byliśmy już kiedyś w tych górach i oboje zapamiętaliśmy je jako nadzwyczaj monotonne, z ciemnymi świerczynami i niemalże pozbawione widoków.

Czytaj dalej „o Beskidzie Śląskim (nie tylko) pozytywnie”