Przysiółki w górach, czyli o tym, co małe i piękne (cz. 3)

Położone w Paśmie Lubania Studzionki to dla mnie miejsce wyjątkowe. Pewnego listopada, wśród najprawdziwszej zimy, było mi dane pojechać tam z niezwykłą grupą osób. Podczas tego wyjazdu nie tylko pojęłam bardzo szybko, jak wymagająca i niebezpieczna może być zima w górach (nawet jesienią;), ale poznałam też kilka osób, którym zawdzięczam niemało. I bez których raczej nie byłabym tym, kim jestem. Zdaje się jednak, że nie tylko z tego powodu i nie tylko dla mnie Studzionki to taki punkt na mapie, który nie może pozostawić człowieka obojętnym.

Czytaj dalej „Przysiółki w górach, czyli o tym, co małe i piękne (cz. 3)”

W drodze na Bereśnik, czyli letnie klimaty beskidzko-pienińskie

Dla tych, co po różnego rodzaju pagórach nie tyle chodzą, a je „zaliczają”, dość niepozorne żółte kreski umieszczone na mapie na północ od Szczawnicy nie muszą wydawać się godne uwagi. Do schroniska zaś, koło którego szlak ów prowadzi, niejeden turysta może podejść dość sceptycznie, jako że nie leży ono w głuszy, ale praktycznie tuż nad słynnym – jakby nie było – uzdrowiskiem. Tak sobie myślę, że to jednak miłe, gdy człowiek może się pozytywnie rozczarować…

Czytaj dalej „W drodze na Bereśnik, czyli letnie klimaty beskidzko-pienińskie”

Jesień. Wyjechać_

A czemu zamiast latem, nie wziąć urlopu właśnie jesienią?.. Fakt, pogoda może być skrajnie różna, bo od słonecznych kilkunastu stopni, poprzez mgły i słoty, po śnieg, mróz i zamieć, ale chyba nikogo, kto choć raz widział jesienne morze mgieł, żółte liście pokryte szronem, czy poczuł zapach październikowych Tatr, nie trzeba przekonywać, że ta pora roku może stać się ulubioną.

Czytaj dalej „Jesień. Wyjechać_”