Zima mroźna, ale zasadniczo (pomijając tereny górskie) nie bardzo śnieżna nas dopadła. Nie wiem, czy komuś zrobi się od tego cieplej (pewnie nie…), ale dziś seria zdjęć śniegu i lodu, które niczym kołdra przykrywają potoki i strumienie, ukrywają i zmieniają wodospady, a to wszystko oprócz malowniczości powoduje jeszcze jedno – CISZĘ.
Międzygórze
Czasem nachodzi ochota napisać też o malowniczych miejscowościach, które leżą u podnóży gór, bądź są dosłownie wciśnięte w górskie doliny. Do tych ostatnich należy właśnie Międzygórze. Dla kogoś, kto zna Sudety, mój wybór może się okazać dość banalny, dla kogoś innego – oczywisty. Mam jednak nadzieję, że dla wielu osób może to być początkiem odkrywania tego miejsca. Dla mnie Międzygórze jest miejscowością wyjątkową. Trafiliśmy tam z przyjacielem podczas pierwszych samodzielnych wojaży po tych terenach. Dla nas była to wtedy absolutna terra incognita, a zejście do Międzygórza po długim dniu wspominamy jako piękną niespodziankę.
Na biegówki do Zakopanego…
… pewnie nie jeden by pojechał, ale nie za bardzo jest po co. Miasto od lat ma nieproporcjonalnie wielkie ambicje – a to chce organizować Olimpiadę, a to Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym (sic!), ale rzeczywistość wygląda mniej więcej tak:
Zakopane praktycznie nie istnieje na „biegówkowej” mapie Polski. Na przygotowane trasy jeździ się od dawna do Jakuszyc, ale coraz częściej też w inne rejony naszych gór (zwłaszcza Sudetów), no i oczywiście do braci Czechów. Dzięki sukcesom Justyny Kowalczyk mało jest tych, którzy nie wiedzą, co to biegówki. Warto też wiedzieć, że tego rodzaju narciarstwa może spróbować praktycznie każdy. My na przykład parę lat temu kupiliśmy używany sprzęt i zaczęliśmy biegać po okolicznych leśnych drogach (grunt, żeby spod śniegu – nie mylić z lodem! – nic nie wystawało i by na początek było raczej płasko). Każdy, kto pojedzie np. na Polanę Jakuszycką może wypożyczyć narty (buty, kijki) i sprawdzić, jak mu się to widzi – same trasy biegowe są za darmo. Mam nadzieję, że takich miejsc będzie w Polsce coraz więcej. Osobiście na trasy w Zakopanem wolę się nie nastawiać…
Dlaczego zimą w górach jest inaczej?..
Kolejne doniesienia o „ściąganiu” przez ratowników turystów nie mogących samodzielnie wrócić na dół – a to w Tatrach, a to w Beskidach, przynagliły mnie do tego wpisu. Jakkolwiek nie jest on skierowany do tych, którzy wybierają się na biwaki zimowe w wysokich górach, ale raczej (choć pewnie nie tylko) do tych, którzy zaczynają przygodę z zimą i chcą się poruszać zasadniczo po szlakach turystycznych. A pisany jest nie z pozycji jakiegokolwiek „zawodowca”, ale po prostu nas-turystów pieszych, którzy drepczą po różnych polskich pasmach, także zimą.
Zakopane, Zakopane… niepiękne, śmieszne, straszne.
Zakopane, Zakopane… piękne.
Skrywa wiele piękna. Wciąż. Jakby wbrew logice, bo wydaje się, że coraz mniej miejsca jest w tłoku i bałaganie (nie tyle ludzkim, co urbanistycznym i komercyjnym) na piękno oczywiste, subtelne czy proste… Właśnie te jego rodzaje mają pokazywać poniższe zdjęcia.
Woda w górach. Stawy tatrzańskie porą zimową.
Trochę myśląc o tym, co za oknem (jakby wiosenny śpiew ptaków z rana…), trochę tęskniąc w góry, powstał pomysł nowego cyklu, który raz po raz będzie powracał. Na początek przekornie nieco, bo będzie o stawach, które wyglądają… inaczej.
Czytaj dalej „Woda w górach. Stawy tatrzańskie porą zimową.”
Beskid Sądecki też magiczny
Czekając na zimowe wyjazdy w góry, kolejne wspomnienia wróciły, a wraz z nimi mały wyrzut sumienia. Bo właściwie dlaczego jeszcze o Beskidzie Sądeckim więcej nie było?..
Zima w Izerach (prawie rok temu).
Do zimy w mieście nigdy się nam nie spieszy – prócz kilku magicznych momentów reszta to głównie mankamenty. Za to gdy pomyślałam, co się działo niemal rok temu, gdy byliśmy w prawdziwie zimowej aurze w Górach Izerskich, to tęskność wielka za śniegiem potężnym, biegówkami i tamtymi pięknymi miejscami się odezwała (hej!).
Worek Raczański (Gdzie i dlaczego pojechać jesienią w góry? cz. V)
Bardzo sudecko się zrobiło ostatnimi czasy, trzeba nam więc powrócić w Beskidy. A że o Worku Raczańskim napisać chcieliśmy od dawna – najwyższa pora.
Czytaj dalej „Worek Raczański (Gdzie i dlaczego pojechać jesienią w góry? cz. V)”