O tym, że w zimie w górach jest inaczej już niegdyś pisaliśmy. Zdaje się jednak, że w tamtym wpisie ominęliśmy pewną kwestię stricte zimową, a dotykającą nieraz turystów-piechurów. Może się bowiem zdarzyć, że z takich czy innych względów szlak naszej zimowej wędrówki skrzyżuje się, lub nie daj Boże, idzie razem ze stokiem narciarskim. No właśnie. I co wtedy?
Tag: Sudety
Nie tylko o morzu chmur z Czarnej Góry (Masyw Śnieżnika)
Podróż na trasie Kłodzko-Międzygórze zawsze budzi we mnie emocje.
Czytaj dalej „Nie tylko o morzu chmur z Czarnej Góry (Masyw Śnieżnika)”
Morze chmur. Karkonosze
Morze mgieł, morze chmur, inwersja, opadanie jednych mas powietrza na drugie – o tym będzie, choć nie będzie to wcale wpis geograficzny ani tym bardziej – naukowy. Cały cykl zaś opierać się będzie głównie na zdjęciach – bo jakże inaczej?
Powsia. Gniewczyce (Rudawy Janowickie)
Nie zawsze szukamy pozostałości po dawnych wsiach czy przysiółkach. Czasem zdarza się, że to one znajdują nas. I tak stało się tym razem.
Parę słów o kilku czeskich kempingach (cz. 2)
Kolejna, bardzo świeża porcja danych o czeskich kempingach. Wszystkie były odwiedzone w lipcu bieżącego roku podczas wędrówek po Górach Łużyckich oraz Czeskim Raju.
Czytaj dalej „Parę słów o kilku czeskich kempingach (cz. 2)”
Parę słów o kilku czeskich i słowackich kempingach (i nie tylko)
Jako że regularnie zdarza się nam poszukiwanie aktualnych informacji o różnych miejscach typu schroniska i kempingi w Czechach i na Słowacji oświeciło mnie, że – zwłaszcza w kontekście rozpoczynających się dla wielu szczęśliwców wakacji i sezonu urlopowego – i my możemy się podzielić paroma praktycznymi informacjami z tego zakresu.
Czytaj dalej „Parę słów o kilku czeskich i słowackich kempingach (i nie tylko)”
Wierzbówka kiprzyca
Pomysł tego wpisu powstał już dawno. Problemem była jednak konieczność przejrzenia duużej ilości fotografii. Siłą rzeczy czas upływał, a zdjęć… przybywało. Temat – może i dość banalny, bo któż z nas, wędrujących po bliskich górach nie widział tej rośliny? Można nie znać nazwy botanicznej, ale nie „kojarzyć” tych kwiatów – bez szans.
Powsia. Czerwony Strumień (Góry Bystrzyckie)
Wiadomość o tym miejscu była jak uderzenie pioruna. Trochę wiedzieliśmy – zdawało się – o wysiedlonych, opuszczonych, nieistniejących bądź niemalże wyludnionych miejscowościach sudeckich. Widzieliśmy już nieco ruin i innych pamiątek po dawnych mieszkańcach. Ale żeby coś TAKIEGO? Cóż, widać wciąż mało wiemy o Sudetach…
Powsia. Karłówek (Góry Stołowe)
Nazwy Karłówek (niem. Klein Karlsberg; po wojnie – Małe Karolewo, Mały Karłów) nie znajdziemy na mapie. Nie pomoże nam nazwa ujęta w nawias, która oznaczałaby nieistniejącą wieś.
Powsia. Zamiast wstępu
Tytułowego wyrazu na próżno szukać w słownikach. My zostaliśmy z nim oswojeni dzięki naszym Przyjaciołom. Dla tych, którzy go używają w kontekście Beskidu Niskiego oraz Bieszczadów, zdaje się być dość oczywisty – są to miejsca po wyludnionych wsiach, które to ich mieszkańcy (Łemkowie i Bojkowie) – czasem za namową, a znacznie częściej pod przymusem – opuścili na skutek zawieruchy wojennej i politycznych decyzji. Wszystko zaczęło się jeszcze w 1944 roku – Polacy mieli opuścić tereny Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, a ludność rusińska – Polskę (analogiczne porozumienia PKWN zawarł także z radzieckimi republikami Litwy i Białorusi). Teoretycznie wymiana ludności odbywała się za przyzwoleniem zainteresowanych. Osoby wyjeżdżające z Polski mamiono wizjami dobrobytu na ziemiach Związku Radzieckiego. Później, w 1947 roku, podczas akcji „Wisła”, ruch deportacyjny skierowany był już nie na wschód, ale na zachód, na tzw. Ziemie Odzyskane. I tak na te nowe, obce kresy wysyłani byli zarówno Łemkowie, jak i Polacy, którzy musieli opuścić wschodnie ziemie II Rzeczypospolitej…