Tym razem będzie przede wszystkim o tym, jak zmieniają się schroniska w polskich górach… od zewnątrz.
Autor: bialavoda
Sentymentalny spacer po dawnym Domu Turysty w Zakopanem
Jest szansa, że dla wielu ton tego wpisu będzie niezrozumiały. Rzesze turystów sypiających po schroniskach tatrzańskich omija Zakopane, jak tylko się da, wielu z nich nigdy tu nie nocuje – bo drogo, tłoczno, nieciekawie, a przecież komunikacja z Krakowem jest bardzo dobra, lepiej więc walczyć o transport niż o nocleg.
Czytaj dalej „Sentymentalny spacer po dawnym Domu Turysty w Zakopanem”
Trochę inny wpis
Gdy równo dwa lata temu zaczynaliśmy pisać blog, nie mieliśmy ambicji tworzenia jakowegoś kompendium wiedzy, czy pisania przewodnika w dosłownym sensie. Nie przepisujemy więc całych rozdziałów z książek czy stron internetowych, które przekazują szczegółową wiedzę merytoryczną. Dobrych witryn w sieci czy wydawnictw, w których należy szukać rzetelnych informacji, jest naprawdę sporo, po co więc kopiować – lepiej zainspirować do sięgnięcia po słowo drukowane, spojrzenia na dobrą mapę czy wyszukania w internecie portali, które pełnią de facto rolę przewodników. Nie jest to też strona, gdzie z każdego naszego wypadu zamieszczamy szczegółową relację, czy to zaraz po powrocie, czy (co się robi coraz bardziej modne) wręcz prosto ze szlaku (cóż, każdy się bawi, jak lubi)… Naszym celem, który z całą pewnością realizujemy raz lepiej, raz gorzej, jest przede wszystkim inspirowanie.
Chwila w Górach Bialskich i Złotych (Gdzie i dlaczego pojechać jesienią w góry? cz. VIII)
Nawet nie zamierzam podejmować tematu, gdzie właściwie są/zaczynają/kończą się Góry Złote, a gdzie – Góry Bialskie. Niech się kłócą ci, co po wojnie nomenklaturę ową wymyślali. Czesi wspomniane pasma tytułują po prostu „Rychlebské hory” i to podoba mi się coraz bardziej. Tym, co nie znają, już spieszę z pomocą – jesteśmy znów w Sudetach Wschodnich; dokładniej – gdy popatrzymy na mapę, na przekrzywiony prostokącik, który wyznacza w powszechnej świadomości Kotlinę Kłodzką, przyjrzyjmy się jego prawemu ramieniu. Właśnie w ten rejon zapraszamy tym razem. Nasza kolejna terra incognita. Ziemia, która tylko nieco uchyliła nam swoich tajemnic i piękna… A tak się składa, że było to też jesienią.
Parę impresji z Masywu Śnieżnika (Gdzie i dlaczego pojechać jesienią w góry, cz. VII)
Nie wiem, kiedy nam się znudzą tego typu rozrywki, ale póki co, dajemy radę. I tak oto rok temu, pod koniec października, korzystając z „wysupłanych” kilku dni urlopu, postanowiliśmy połączyć to, co bardzo nam bliskie (bynajmniej nie w sensie geograficznym) z tym, co odwiedzone było zbyt dawno temu, a kusiło bardzo. I tak w ciągu paru bardzo krótkich dni cieszyliśmy się przepiękną jesienią najpierw w Izerach, a następnie… w rejonie Śnieżnika. By dostać się – w większości komunikacją publiczną, a częściowo na nogach – ze Stogu Izerskiego (przez Świeradów Zdrój, Jelenią Górę, Kłodzko i Międzygórze) na Halę pod Śnieżnikiem potrzebowaliśmy czasu od jakiejś 4 rano… do zmroku. Cóż, rozrywka tyleż specyficzna, co trudna do uwierzenia, gdy się patrzy na mapę i liczy odległości… Nic to – grunt, że się udało. I właśnie o owej drugiej połowie tamtego wyjazdu będzie ten jesienny wpis.
Czytaj dalej „Parę impresji z Masywu Śnieżnika (Gdzie i dlaczego pojechać jesienią w góry, cz. VII)”
Gdzie (i dlaczego) pojechać jesienią w góry? Część VI, czyli czy Pieniny trzeba reklamować?
Odpowiedź niby jest oczywista. Pieniny należą do najpopularniejszych turystycznych regionów naszego kraju. Ich niezwykłe i różnorodne ukształtowanie (bo przecież inaczej jest patrzeć w czeluść z Okrąglicy, a inaczej wylegiwać się na trawiastym zboczu w Małych Pieninach), efektowne różnice wysokości względnych, malowniczość przełomu Dunajca, „podręcznikowe” atrakcje w stylu Sokolicy, Trzech Koron czy Homola, ale i miejsca (poza parkiem narodowym), gdzie śmiało i legalnie można poruszać się po pustych (nieznakowanych) drogach, ścieżkach, ścieżynkach, a także miejscowości, które (miejmy nadzieję) nigdy nie będą Zakopanem, ale śmiało mogą z nim konkurować z różnorakich względów (myślę tu przede wszystkim o piękniejącej w oczach Szczawnicy z jej architekturą drewnianą)… Wiele by można wymieniać. Skupmy się jednak na jesieni. Co możemy odnaleźć w Pieninach o tej porze roku?
Przysiółki w górach, czyli o tym, co małe i piękne (cz. 4)
Będąc niedawno w Beskidzie Wyspowym, trafiliśmy w miejsce, które absolutnie podbiło nasze serca. Zwie się ono Surówki albo Krzysie (ta druga nazwa zdaje się być wyjątkowo sympatyczna). Jest to spora polana na grzbiecie między Luboniem Małym a Luboniem Wielkim. Ze szczytu tego drugiego idzie się tu około 40 minut, połowę dłużej zajmie wędrówka od zakopianki.
Czytaj dalej „Przysiółki w górach, czyli o tym, co małe i piękne (cz. 4)”
Przysiółki w górach, czyli o tym, co małe i piękne (cz. 3)
Położone w Paśmie Lubania Studzionki to dla mnie miejsce wyjątkowe. Pewnego listopada, wśród najprawdziwszej zimy, było mi dane pojechać tam z niezwykłą grupą osób. Podczas tego wyjazdu nie tylko pojęłam bardzo szybko, jak wymagająca i niebezpieczna może być zima w górach (nawet jesienią;), ale poznałam też kilka osób, którym zawdzięczam niemało. I bez których raczej nie byłabym tym, kim jestem. Zdaje się jednak, że nie tylko z tego powodu i nie tylko dla mnie Studzionki to taki punkt na mapie, który nie może pozostawić człowieka obojętnym.
Czytaj dalej „Przysiółki w górach, czyli o tym, co małe i piękne (cz. 3)”
Przysiółki w górach, czyli o tym, co małe i piękne (cz. 2)
W naszych wędrówkach po przysiółkach przenieśmy się teraz w Beskid Sądecki.
Czytaj dalej „Przysiółki w górach, czyli o tym, co małe i piękne (cz. 2)”
Przysiółki w górach, czyli o tym, co małe i piękne
Będzie o czymś, co na nasze potrzeby nazywamy przysiółkami, choć w ścisłym znaczeniu niekoniecznie zawsze nimi są. Będzie po prostu o niewielkich osadach w górach. Nie o wsiach „na końcu świata”, nie o gospodarstwach na krańcach długich, opustoszałych dolin; nie o miejscach, które są już jedynie wspomnieniem, ale o takich, które żyją, mają zarówno swoją historię, jak i teraźniejszość, a wszystko wskazuje na to, że również przyszłość (choć na szczęście – póki co – nie zmieniają się w osiedla typowo letniskowe).
Czytaj dalej „Przysiółki w górach, czyli o tym, co małe i piękne”