Jest takie miejsce w Pieninach, gdzie można (legalnie) spać pod najwyższą górą w okolicy.
Wakacyjny „relaks” w Zakopanem
Jakiś czas temu, podczas jednego z wyjazdów, z powodu zawirowań pogodowych oraz ciekawości niepohamowanej, postanowiliśmy dotrzeć na kilka godzin do Zakopanego. Ot, taka fanaberia.
Wysoko, wyżej, na Lubaniu
Przycupnięta pomiędzy dwoma wierzchołkami potężnej góry, na skraju pięknej, płaskiej polany, studencka baza namiotowa na Lubaniu jest najwyżej położoną bazą w naszych górach oraz jedną z dwóch prowadzonych latem w Gorcach przez SKPG Kraków.
Krótki poranny spacer po radocyńskiej bazie
Słoneczny poranek na studenckiej bazie namiotowej w Radocynie nastąpił po nadzwyczajnie spokojnej nocy. O tym, dlaczego (najprawdopodobniej) noc owa była tak cicha, będzie nieco później. Na razie wybierzmy się na krótki spacer – oto parę migawek z bazy.
Dom Turysty PTTK w Zakopanem – bardzo smutny koniec epoki
Może tytuł brzmi patetycznie, ale wciąż trudno nam uwierzyć w to, co zastaliśmy w Zakopanem kilka dni temu.
Czytaj dalej „Dom Turysty PTTK w Zakopanem – bardzo smutny koniec epoki”
W drodze na Bereśnik, czyli letnie klimaty beskidzko-pienińskie
Dla tych, co po różnego rodzaju pagórach nie tyle chodzą, a je „zaliczają”, dość niepozorne żółte kreski umieszczone na mapie na północ od Szczawnicy nie muszą wydawać się godne uwagi. Do schroniska zaś, koło którego szlak ów prowadzi, niejeden turysta może podejść dość sceptycznie, jako że nie leży ono w głuszy, ale praktycznie tuż nad słynnym – jakby nie było – uzdrowiskiem. Tak sobie myślę, że to jednak miłe, gdy człowiek może się pozytywnie rozczarować…
Czytaj dalej „W drodze na Bereśnik, czyli letnie klimaty beskidzko-pienińskie”
Bardzo wiosennie i bardzo tatrzańsko, ale nie tylko kwiatowo
Wiosna w Tatrach, to nie tylko krokusy, tłoczna majówka, burze czy ziarnisty, przetworzony śnieg, który na południowych, nasłonecznionych zboczach znika dość szybko i odsłania letnie ścieżki, zaś od północnych wystaw nieraz zaskakuje swoją twardością nieprzygotowanych na takie atrakcje turystów. Tatrzańska wiosna to dużo, dużo więcej, trzeba mieć tylko oczy szeroko otwarte…
Czytaj dalej „Bardzo wiosennie i bardzo tatrzańsko, ale nie tylko kwiatowo”
Za miedzą – blisko, ciekawie i niedrogo w Jizerskich Horach
Tygodniowy wyjazd w Góry Izerskie i Karkonosze był dla nas wielkim, pozytywnym zaskoczeniem, zwłaszcza jeśli chodzi o te pierwsze. Pamiętam jak dziś, gdy „straszyłam” Moją Drugą Połowę, że Izery fajne, ale, że po czeskiej stronie, znanej mi wtedy w minimalnym stopniu (odcinek Harrachov-Jizerka-Orle), spodziewam się zatrważającej ilości asfaltu i Bóg-wie-czego-jeszcze. „Pocieszały” nas jednak znajdowane w internecie obrazki – a to skałek, a to informacja, że w jednym momencie są nawet łańcuchy ubezpieczające szlak. Znaczy się może być ciekawie. Do tego postanowiliśmy dorzucić jedno zabytkowe sanktuarium i jeden zamek… mogło się udać. Dziwne, że coś nas tam ciągnęło tak bardzo. Wszystko zaś dzięki chęci uniknięcia lipcowych tłoków na górskich szlakach w Polsce oraz pragnieniu poznania terenu z kategorii „tu nas jeszcze nie było”.
Czytaj dalej „Za miedzą – blisko, ciekawie i niedrogo w Jizerskich Horach”
Spływa, szumi, huczy – woda wiosną (Woda w górach cz. 3)
Ot, i definitywny koniec zimowej ciszy, o której niegdyś była mowa. Jest wiosna. Śnieg, nawet w wysokich górach, wolniej lub szybciej, ale ustępuje. Woda jest wszędzie: nisko – w huczących kaskadach wezbranych potoków, które późnym latem są już tylko małymi strumyczkami, nieco wyżej – w lasach, woda jest w każdym najmniejszym nawet jarze, spływa strużkami, by dołączyć do większego strumienia; jeszcze wyżej, nawet na zdawałoby się suchych latem halach, w jednym miejscu stoi wielka kałuża, gdzie indziej płynie potoczek…
Czytaj dalej „Spływa, szumi, huczy – woda wiosną (Woda w górach cz. 3)”
Inaczej niż zwykle, czyli krokusy w Beskidzie Żywieckim
W tym roku zrezygnowaliśmy z polan i hal pełnych krokusów w Tatrach czy Gorcach na rzecz poszukiwania ich w rejonie szczególnie nam bliskim. Zwłaszcza, że na wiosnę nas tu jeszcze nie było… Oto więc krótka opowieść o przedostatnim weekendzie kwietnia oraz o wiośnie po bardzo śnieżnej zimie.
Czytaj dalej „Inaczej niż zwykle, czyli krokusy w Beskidzie Żywieckim”