Rok temu, w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, po zejściu z Pięciu Stawów, mieliśmy okazję zobaczyć następujący obrazek – o godzinie 14.45 całkiem spora grupa kilkudziesięciu osób oczekiwała na wozy konne, które miałyby ich wwieźć w kierunku Morskiego Oka. Koniec grudnia, pochmurna aura, wśród oczekujących zarówno osoby starsze, jak i dzieci.
Równica i Morskie Oko, czyli dodatek do dyskusji o przyszłości schronisk
Najpierw z naturalnym zainteresowaniem, następnie, po zakupieniu popularnego miesięcznika o tematyce turystycznej*, z zażenowaniem wczytywaliśmy się w dyskusję(?) dotyczącą tego, co czeka polskie schroniska górskie należące do PTTK (temat numeru sformułowany był trochę na poziomie tabloidu: „Schroniska górskie do likwidacji?”).
Czytaj dalej „Równica i Morskie Oko, czyli dodatek do dyskusji o przyszłości schronisk”
Najpiękniejszy dzień jesieni
Można już chyba sobie pozwolić na podsumowanie tegorocznej jesieni w naszych górach, wszak… zima nadchodzi. Wygląda na to, że – jak rzadko kiedy – pierwszy solidny jesienny opad w Tatrach nie chciał zniknąć i już żaden halny skał w najbliższych miesiącach nie oczyści, zamiast tego mamy więcej i więcej śniegu, a kolory jesieni zniknęły jeszcze szybciej niż zazwyczaj. W Beskidach, przynajmniej zachodnich, jesień nie miała zbyt dobrej opinii, mocno utrudnione były poszukiwania barw i złota, zamiast tego wielu znalazło burość, błoto i marną widoczność.
Cmetarze z I Wojny Światowej w Beskidzie Niskim
Cmentarze wojenne w Beskidzie Niskim (i na pogórzach) to swoisty fenomen. Powstały niemal sto lat temu, po wielkiej, bo trwającej pół roku bitwie gorlickiej, która pochłonęła na tych terenach tysiące ofiar ze wszystkich walczących ze sobą w ramach Wielkiej Wojny armii. Były (i są nadal) niezwykłym pomnikiem bohaterstwa, ale i rycerskiego obyczaju nakazującego grzebać poległych bez względu na to, po której stronie walczyli.
Czytaj dalej „Cmetarze z I Wojny Światowej w Beskidzie Niskim”
Jest jesień (w drodze na Bereśnik)
Nasza ulubiona pora roku nie rozpieszcza nas tym razem (póki co), nie ma co się czarować. Jakże jednak nazwać, jeśli nie cudem, wstrzelenie się w kilkugodzinne okno pogodowe podczas krótkiej, ale bardzo lubianej wycieczki. Bo jeśli czasu lub sił brakuje, a chce się choć chwilę pobyć gdzieś „wyżej”, z widokiem na Pieniny, Tatry i coś jeszcze, zawsze można udać się ze Szczawnicy do Bereśnika…
Dwa oblicza jesieni w Tatrach
Przy całym szacunku do zimy, pory – na zmianę – absolutnej ciszy w górach i najpotężniejszych żywiołów, nie ma naszym zdaniem w Tatrach nic bardziej mistycznego niż jesień…
Izerskie mgły
Za oknem pada drugi dzień non stop, myśli popłynęły więc ku jesieni mglistej, bardziej tajemniczej, nieco mistycznej.
Niepóźna jesień na Koskowej Górze
Koskowa Góra (866 m n.p.m.) w Beskidzie Makowskim to jedno z tych miejsc, gdzie dostać się może praktycznie każdy bez względu na zdrowie, wiek czy kondycję, a z którego widoki (mimo braku dookolnej panoramy) robią niemałe wrażenie. Nie tylko można stąd zobaczyć cały łańcuch Tatr, ale również ciekawe perspektywy na (m.in.) Beskid Wyspowy, Mały czy Żywiecki. Miejsce to ma w sobie dużo z „przysiółkowatości”, którą tak bardzo lubimy, choć faktem jest, że czy to nadajnik w pobliżu szczytu, czy też nowe domy powstające w okolicy zakłócają harmonię, która musiała charakteryzować to miejsce jakiś czas temu. Tak czy owak – póki góra nie jest całkiem zabudowana, a polany nie są całkiem zarośnięte – warto się tam wybrać.
Śnieżka inaczej niż zwykle
Nie, nie będzie o wędrówce na szczyt tyleż popularny, co – ze względu na swoją zabudowę – kontrowersyjny (żeby nie powiedzieć – nielubiany), ale o tym, jak Śnieżka daje się zauważyć z miejsc różnych, nie zawsze bardzo oczywistych. Może nawet ci, którzy nie są fanami tej Pani, przyglądając się Jej z pewnej odległości, będą w stanie spojrzeć na Nią nieco łaskawszym okiem.
Powsia. Budniki (Karkonosze)
Niespodziankom nie ma końca. Prawda jest bowiem taka, że nie po to przecież jeździmy w Karkonosze, by szukać pozostałości po dawnych osadach, a tu proszę – wybór (po raz pierwszy) mało uczęszczanego biegnącego północnym zboczem Kowarskiego Grzbietu zielonego szlaku i dalej – Tabaczanej Ścieżki jako drogi dojściowej z centrum Karpacza na Przełęcz Okraj okazał się, z każdej strony, owocny. U początku pięknej letniej soboty, kiedy można było się spodziewać, że grzbiet główny Gór Olbrzymich (a w szczególności Śnieżka) będą kolorowe od ludzi, na wspomnianej trasie można było się cieszyć pięknym porankiem tylko i wyłącznie w otoczeniu przyrody.