Kremnica (górnicze miasta Słowacji cz.2)

Kolejnym urokliwym miejscem na Słowacji, którego potęga i piękno wyrosło dzięki górnictwu jest Kremnica. Wciśnięta w góry (nie inne, tylko Kremnickie właśnie), z częścią staromiejską osadzoną na wzgórzu, robi wrażenie zarówno dzięki widokom rozpościerającym się z góry, jak i wąskim zaułkom, kuszącym nieco niżej…

Czytaj dalej „Kremnica (górnicze miasta Słowacji cz.2)”

Najpiękniejszy dzień jesieni

Można już chyba sobie pozwolić na podsumowanie tegorocznej jesieni w naszych górach, wszak… zima nadchodzi. Wygląda na to, że – jak rzadko kiedy – pierwszy solidny jesienny opad w Tatrach nie chciał zniknąć i już żaden halny skał w najbliższych miesiącach nie oczyści, zamiast tego mamy więcej i więcej śniegu, a kolory jesieni zniknęły jeszcze szybciej niż zazwyczaj. W Beskidach, przynajmniej zachodnich, jesień nie miała zbyt dobrej opinii, mocno utrudnione były poszukiwania barw i złota, zamiast tego wielu znalazło burość, błoto i marną widoczność.

Czytaj dalej „Najpiękniejszy dzień jesieni”

Cmetarze z I Wojny Światowej w Beskidzie Niskim

Cmentarze wojenne w Beskidzie Niskim (i na pogórzach) to swoisty fenomen. Powstały niemal sto lat temu, po wielkiej, bo trwającej pół roku bitwie gorlickiej, która pochłonęła na tych terenach tysiące ofiar ze wszystkich walczących ze sobą w ramach Wielkiej Wojny armii. Były (i są nadal) niezwykłym pomnikiem bohaterstwa, ale i rycerskiego obyczaju nakazującego grzebać poległych bez względu na to, po której stronie walczyli.

Czytaj dalej „Cmetarze z I Wojny Światowej w Beskidzie Niskim”

Jest jesień (w drodze na Bereśnik)

Nasza ulubiona pora roku nie rozpieszcza nas tym razem (póki co), nie ma co się czarować. Jakże jednak nazwać, jeśli nie cudem, wstrzelenie się w kilkugodzinne okno pogodowe podczas krótkiej, ale bardzo lubianej wycieczki. Bo jeśli czasu lub sił brakuje, a chce się choć chwilę pobyć gdzieś „wyżej”, z widokiem na Pieniny, Tatry i coś jeszcze, zawsze można udać się ze Szczawnicy do Bereśnika…

Czytaj dalej „Jest jesień (w drodze na Bereśnik)”

Niepóźna jesień na Koskowej Górze

Koskowa Góra (866 m n.p.m.) w Beskidzie Makowskim to jedno z tych miejsc, gdzie dostać się może praktycznie każdy bez względu na zdrowie, wiek czy kondycję, a z którego widoki (mimo braku dookolnej panoramy) robią niemałe wrażenie. Nie tylko można stąd zobaczyć cały łańcuch Tatr, ale również ciekawe perspektywy na (m.in.) Beskid Wyspowy, Mały czy Żywiecki. Miejsce to ma w sobie dużo z „przysiółkowatości”, którą tak bardzo lubimy, choć faktem jest, że czy to nadajnik w pobliżu szczytu, czy też nowe domy powstające w okolicy zakłócają harmonię, która musiała charakteryzować to miejsce jakiś czas temu. Tak czy owak – póki góra nie jest całkiem zabudowana, a polany nie są całkiem zarośnięte – warto się tam wybrać.

Czytaj dalej „Niepóźna jesień na Koskowej Górze”

Spektakl, czyli rzecz o tym, co czasem można zobaczyć w Beskidzie Niskim

Pewnego jesiennego dnia, szczęśliwym zrządzeniem losu, wybraliśmy się na zachód słońca w znane nam, dzięki Przyjaciołom, miejsce – widokowy grzbiet z Popową Polaną (znajduje się on nad Zawadką Rymanowską, a dokładniej na północny wschód od niej).

Czytaj dalej „Spektakl, czyli rzecz o tym, co czasem można zobaczyć w Beskidzie Niskim”