Inne Podtatrze (zimowo)

Tak jak Zakopane nie jest równoznaczne z górami, tak i Podhale, ani tym bardziej Podtatrze, nie oznacza jedynie Zakopanego właśnie. Jakkolwiek wiedza większości turystów ogranicza się do znajomości tzw. „zimowej stolicy” naszego pięknego kraju. Może to i dobrze. Tam tłoczno, ciasno i hałaśliwie, a gdzie indziej cisza i spokój. Podtatrze jest piękne, czasami baśniowe, czasem trochę groteskowe, ale przede wszystkim bardzo, ale to bardzo malownicze.

Czytaj dalej „Inne Podtatrze (zimowo)”

Powsia. Kniazie (Roztocze Południowe)

Są takie miejsca, o których słyszeli jedynie niektórzy. Jeśli ktoś bowiem zechce zwiedzać zabytkowe cerkwie, uda się najpewniej w Bieszczady, Beskid Niski lub na Pogórze Przemyskie. Tymczasem ten, kto trafi w odpowiednie rejony Roztocza, będzie bardzo pozytywnie zaskoczony… Gdy dotarliśmy do Kniaziów pierwszy raz, był maj. Zieleń kłuła w oczy, a w powietrzu unosiła się groźba zbliżającej się burzy. Ruiny miały naturalne sklepienie…

Czytaj dalej „Powsia. Kniazie (Roztocze Południowe)”

Stoki narciarskie a sprawa piesza

O tym, że w zimie w górach jest inaczej już niegdyś pisaliśmy. Zdaje się jednak, że w tamtym wpisie ominęliśmy pewną kwestię stricte zimową, a dotykającą nieraz turystów-piechurów. Może się bowiem zdarzyć, że z takich czy innych względów szlak naszej zimowej wędrówki skrzyżuje się, lub nie daj Boże, idzie razem ze stokiem narciarskim. No właśnie. I co wtedy?

Czytaj dalej „Stoki narciarskie a sprawa piesza”

Sylwester w górach (czytaj: w schronisku)

Mój pierwszy i ostatni Sylwester w górskich okolicznościach przyrody spędziłam w schronisku pięciostawiańskim. Zderzenie się z sylwestrowo-schroniskową rzeczywistością na zawsze wywarło na mnie piętno. Od tamtej pory czuję się bowiem absolutnie zwolniona z marzeń o Sylwestrze w romantyczej scenerii, która otacza jakieś górskie schronisko w Polsce. Zagęszczenie osób totalnie nieprzygotowanych na zimowe wędrówki, jak i tych, które nie potrafią odłożyć mocnego alkoholizowania się na wieczór (albo przynajmniej popołudnie), ścięło mnie z nóg. Ludzie spali dosłownie wszędzie, w noc sylwestrową do jadalni nawet nie weszłam (nie dało się), a to, że faceci dali sobie po mordach dopełnia jedynie obrazu. Fakt, sama byłam wtedy młodsza i głupsza, ale lekcję pojęłam.

Czytaj dalej „Sylwester w górach (czytaj: w schronisku)”

Zimowo (okna, cz.1)

Marznąc w sobotę na przystanku (wiatr i minus 20), nieco na przekór, zaczęłam intensywnie myśleć o momentach, kiedy było mi NAPRAWDĘ zimno, bardzo zimno. Pomyślałam, że to więcej niż względne. Prócz czynników obiektywnych (temperatura, prędkość wiatru, ukształtowanie terenu, pora dnia) dochodzą przecież czynniki subiektywne (zmęczenie, strach, adrenalina…).

Czytaj dalej „Zimowo (okna, cz.1)”

Zapolanka (Przysiółki w górach, cz. 5)

Jest taki przysiółek w Worku Raczańskim, który nas zaczarował. Pierwszy raz przechodziliśmy przezeń latem, by potem wracać o różnych porach roku. Gdy zaczęliśmy cykl o przysiółkach, obiecaliśmy sobie, że nie napiszemy o tym miejscu więcej, dopóki nie trafimy tam w śnieżną zimę. Dlaczego? Bo tak. Bo intuicja coś szeptała. I udało się. Marzenie się spełniło, nawet słońce wyszło zza chmur na godzinę, by ułatwić nieco sprawę. A ja wreszcie mogę napisać o Zapolance.

Czytaj dalej „Zapolanka (Przysiółki w górach, cz. 5)”